piątek, 21 października 2011

Ku czci wszystkich Polaków za ratowanie Żydów

Taki napis, jak w tytule, zapewne Jan Żaryn, pomysłodawca projektu pomnika umieści na cokole: "Ku czci wszystkich Polaków za ratowanie Żydów". Bo napis: "Ku czci wszystkich Polaków, którzy ratowali Żydów" zawęziłby tę grupę czczonych i nie dawał odpowiedniego wydźwięku propagandowego.
Jakie postawy podczas wojny prezentowali Polacy wobec Zagłady Żydów? Rozmaite:

I. Sprawiedliwi
To ci wszyscy, którzy zdobyli się na heroiczną postawę i nie bacząc na śmiertelne zagrożenie własne i swoich rodzin, nieśli bezinteresowną pomoc Żydom, wydostając ich z gett i z transportów, ukrywając we własnych domach, żywiąc, ostrzegając. Im należy się pomnik. Każdemu z tych bohaterów pomnik się należy. I tym, którzy przeżyli, i tym, którzy zostali za swoją pomoc zgładzeni przez Niemców. Kto ich wydał? Kto donosił Niemcom, że pomagają Żydom? I ilu ich było?

Mają swoje drzewka na wzgórzu Yad Vashem, a ich nazwiska tamże wykute są w kamieniu na wieczną rzeczy pamiątkę. I ku wiecznej chwale. Polskich Sprawiedliwych.

II. Ukrywający nie za darmo
O takim przypadku opowiada najnowszy film Agnieszki Holland. Nosi tytuł: "W ciemności". Ilu było takich, którzy ratowali nie bezinteresownie? No, ale ratowali. Czy im także należy się pomnik, czy też swoje już zarobili?

III. Biernie współczujący
Czy można się dziwić, że Polacy bali się pomagać Żydom? Trudno się dziwić - byli sterroryzowani. Ale mimo bierności - współczuli Żydom i wewnętrznie nie pozostawali obojętnymi wobec Zagłady. Ilu ich było? Czy im także należy się za to pomnik?

IV. Obojętni
Tę grupę trudno zdefiniować. To wszyscy ci, którzy odwracali wzrok i udawali, że nic się nie dzieje. Ale też ci, którzy uznali, że Zagłada Żydów nie jest ich problemem. Że to obcy im problem. Ilu takich było? Czy im pomnik się też należy?

V. Hieny
 VI. Szmalcownicy
VII. Denuncjatorzy
VIII. Mordercy
Pozostałe cztery grupy zostały opisane w książkach:

1) Ireny i Jana Tomasza Grossów:
  Złote żniwa. Rzecz o tym, co się działo na obrzeżach zagłady Żydów., Znak, Kraków, ISBN 978-83-240-1522-1

2) Barbary Engelking-Boni:
  • Szanowny panie gistapo. Donosy do władz niemieckich w Warszawie i okolicach w latach 1940-1941, wyd. IFiS PAN 2003
  • Pamięć, Historia Żydów Polskich przed, w czasie i po Zagładzie, wyd. Fundacja SHALOM, Warszawa 2005
  • Prowincja noc. Życie i zagłada Żydów w dystrykcie warszawskim, red. wspólnie z D. Libionką i J. Leociakiem, wyd. IFiS PAN 2007
  •  Jest Taki Piękny Słoneczny Dzień... Losy Żydów Szukających Ratunku na Wsi Polskiej 1942-1945   
3) Jana Grabowskiego:
Judenjagd. Polowanie na Żydów 1942-1945. Studium Dziejów Pewnego Powiatu 

4) 
"ZARYS KRAJOBRAZU. Wieś polska wobec zagłady Żydów 1942-1945".

Ilu ich wszystkich było? Hien, szmalcowników i denuncjatorów, a także morderców? Im chyba pomnik się nie należy?!

Pomnik Polaków ratujących Żydów stanie na pl. Grzybowskim w Warszawie. Ma się na nim znaleźć 10 tys. nazwisk. Zbiera je już prof. Jan Żaryn.

- Ale kto i jak tę listę zweryfikuje? - pyta prof. Władysław Bartoszewski. - A dlaczego nie 10 mln? Gdybym czuł w czasie wojny, że mam tylu współpracowników... - ironizuje Profesor.


- Dla celów politycznych mnoży się liczbę Polaków ratujących Żydów - mówi dr Jacek Leociak, autor książki o warszawskim getcie. - Dla środowisk, które to robią, weryfikacja nie jest ważna - im więcej, tym lepiej. Milion? Okazuje się, że bohaterstwo nic nie kosztowało, skoro tylu w nim uczestniczyło.


- Ratujących Żydów było więcej niż odznaczonych przez Yad Vashem. Ale skąd akurat 10 tys.? - pyta dr Dariusz Libionka, historyk Holokaustu.


Prof. Bartoszewski: - Nazwiska trzeba ustalać w wiarygodnym trybie weryfikacji, przez polskich historyków, w ścisłej współpracy z Yad Vashem, a nie przez samozwańcze gremium. Polityka nie służy prawdzie historycznej. Pan Jan Żaryn jest przedstawicielem silnie prawicowego nurtu politycznego. Podawane przez niego liczby to mniemanologia.


(Cytaty z artykułu "Ilu Polaków ratowało Żydów?" Tomasza Urzykowskiego w dzisiejszej Gazecie Wyborczej.)
Pomnik Polaków Ratujących Żydów niech stanie raczej na Dworcu Gdańskim obok Tablicy *) Pomnik na pl. Grzybowskim już się raczej nie zmieści. Tam jest za dużo obiektów. Jest tam już jeden pomnik - Jana Pawła II. Jest na środku sadzawka, chyba zwana "dotleniaczem" autorstwa niejakiej Rajkowskiej, genialnej artystki, o czym wiadomo w całym wszechświecie za sprawą m.in. palmy, która jej odbiła na rondzie Charlesa de Gaulle'a. Plac Grzybowski jest za malusi, by pomieścić wszystkie te twórcze inicjatywy. To współczesna enklawa żydowska w Warsze: tuż obok się mieszczą Teatr Żydowski i Fundacja Shalom, i w tym samym budynku Towarzystwo Społeczno-kulturalne Żydów, nieco tylko dalej Synagoga Nożyków - dosłownie rzut mycką od placu (jedyna ocalała spośród przedwojennych 440) i Biały Budynek przy Twardej, w którym również kipi życie żydowskie (m.in. Redakcja Midrasza, Gmina, Centrum im. Prof. M. Schorra). To wszystko razem, wraz z remontowaną dopiero teraz po 70 latach, ruiną małego odcinka ulicy Próżnej, stanowi żywy pomnik tych, co przetrwali.

*) dla niewtajemniczonych: w 1968 roku, po wydarzeniach marcowych do wyjazdu z Polski zostało zmuszonych wielu polskich obywateli (głównie Żydów). Odjeżdżali oni właśnie z Dworca Gdańskiego. Znajduje się tam obecnie tablica upamiętniająca ten fakt z cytatem z Henryka Grynberga: "Tu więcej zostawili po sobie niż mieli".

niedziela, 16 października 2011

Kogo sławić za Powstanie? Wielka rewizja?

KOLEJNY SENSACYJNY BESTSELLER LIBIONKI:
  
Uwaga! Uwaga! Za dwa miesiące wyjdzie książka Larrego Weinbauma i Dariusza Libionki na temat  ŻZW i dyskursów peerelowskich, izraelskich i innych. Nazywać się będzie: "Bohaterowie, hochsztaplerzy, opisywacze. Wokół dziejów ŻZW" (inna wersja robocza tytułu: "Bohaterowie, hochsztaplerzy, historycy – spory wokół Żydowskiego Związku Wojskowego"). Praca składa się z dwóch części: dekonstrukcyjnej i rekonstrukcyjnej. Chodzi o spór wokół reprezentacji bojowej w Powstaniu w Getcie Warszawskim. Jak to ujmuje Dariusz Libionka: "Bo trochę wiarygodnych źródeł jednak jest. Główne problemy to: korpus fałszywych polskich i żydowskich relacji oraz ideologizacja, czy raczej ideologizacje, w podejściu do tematu."

Dlaczego o tym piszę?

Jeszcze rok, dwa i się okaże, że Powstanie w Getcie Warszawskim zorganizował jedynie i niepodzielnie ŻZW (Żydowski Związek Wojskowy), a ten cały ŻOB (Żydowska Organizacja Bojowa) z Anielewiczem i Edelmanem, to taka komunistyczna jedynie propaganda. Czuję to, bo minęły raptem dwa lata od śmierci Edelmana i już ŻZW z małej grupki urósł w oczach historyków do rozmiarów potężnej siły, która tam działała w Getcie z ŻOB-em co najmniej fifty-fifty. Historia w tym znaczeniu jest żywa, że raz jedni popadają w niepamięć, raz z kolei drudzy. A nazwiska są chętnie wymazywane bądź przywoływane w zależności od potrzeb i koniunktury...

Piszę to po spotkaniu w kinie Muranów, podczas którego pokazywany był film "Betar", a potem odbyła się dyskusja na temat Betaru. Także na temat udziału Betaru i organizacji mu pokrewnych w Powstaniu w Getcie Warszawskim. To nie pierwszy raz, kiedy uczestniczyłem w takich dyskusjach. Pierwszy raz miałem możność słuchać podobnej debaty w Synagodze Nożyków. Wtedy też podnoszono kwestię udziału ŻZW w Powstaniu i silnie akcentowano, że należy zrewidować podejście do historii Powstania jakoby przekłamanej i ukazującej powstańców ŻOB jako jedynych bohaterów tamtych dni.

Nie jestem historykiem, więc mam mało do powiedzenia w tej kwestii. Ale mam wrażenie wyciągania trupów z szafy. Umarli milczą. Za nich mówią żywi. Mówią to, co chcą powiedzieć, i może jestem naiwny, ale ufam, że jedynie w dobrej wierze.

Powstańcy już nie dają świadectwa. Jedni zginęli w trakcie Powstania, drudzy po wojnie. Edelman całkiem niedawno - 2 października minęła druga rocznica jego śmierci.

Na Facebooku o tej sprawie dyskutują historycy:

Dariusz Libionka mówi:
Rewizjoniści, Betar i ŻZW mają wyjątkowego pecha do opisywaczy i objaśniaczy. Książka M. Arensa, który mianował się najlepszym znawcą problemu, i komentowany film o Betarze powielający klisze o żydowskich faszystach, są kolejnymi odsłonami tego fascynującego skądinąd zjawiska.


* * * 

Robert Suski mówi:
Jeszcze za życia Edelmana prawicowcy próbowali fałszować historię. Ich zainteresowanie ŻZW nie jest bezinteresowne - to próba pomniejszenia znaczenia ŻOB.
Prawica pokochała ŻZW, bo mogą uderzyć nim w ŻOB i Edelmana, którego prawicowi publicyści chorobliwie nienawidzą. O ŻZW niewiele wiadomo, bo nie mieli przyjaciół po polskiej stronie i prawie w całości zostali wyłapani przez nazistów z lekką pomocą sąsiadów... 
Można polecić teksty:
- Dariusz Libionka, Laurence Weinbaum, Pomnik Apfelbauma, czyli klątwa "majora" Iwańskiego. Prawdziwa i nieprawdziwa historia Żydowskiego Związku Wojskowego , WIĘŹ 2007 nr 4
- D.Libionka, L.Weinbaum, „Deconstructing Memory and History: The Jewish Military Union (ZZW ) and the Warsaw Ghetto Uprising”,„Jewish Political Studies Review” 2006 nr 1- 2.
Za to nie należy polecić tekstów: 
Maciej Kledzik, „Appelbaum w cieniu Anielewicza”, „Rzeczpospolita”, 12 października 2002; tenże, „Zapomniani żołnierze”, „Rzeczpospolita”, 12 czerwca 2004; tenże, „Biało- czerwona opaska z gwiazdą Dawida”, „Rzeczpospolita”12/13 marca 2005, dodatek „Plus minus”). Autor stara się marginalizować znaczenie ŻOB, Anielewicza czy Edelmana. Pisząc o ŻZW to tak naprawdę przyświeca mu antysemityzm.

* * *

Marek Wichrowski mówi:
ŻZW to czyste kpiny. Liczył się tylko ŻOB, Książka Tadeusza Bednarczyka o ŻZW to ciąg zmysleń. Wydaje się, że jedno w tym jest prawdziwe - byli świetnie uzbrojeni i tego nie wykorzystali, rozwalili ich na tym dachu..."żołnierze zapomniani", kpiny kolejne, jeśli jest się Żydem i współpracuje się z polską organizacją o charakterze parafaszystowskim. Jedyna ich bitwa to ta na Placu Mokotowskim.
Przeczytajcie mój wywiad z Anką Grupińską, dostępny.

I dla kontrastu:

Dawid Amir mówi:
Zarzucam Edelmanowi opluwanie towarzyszy broni w najgorszy sposób i zakłamywanie historii i nienawistne plucie na Izrael przez lata całe. 

* * *

Parę dni temu gościłem u mnie w szkole grupę 25 licealistów z Niemiec. Przyszli do szkoły tylko dlatego, że chcieli spotkać się z uczniami moich klas, z historią i kulturą Żydów i współczesnego Izraela oraz lektoratem j. hebrajskiego. Co najbardziej zainteresowało Niemców? Marzec 68 r. Niemcy też nic nie wiedzieli o marcu 68 roku. Z kolei nasi uczniowie nic nie wiedzieli o tym, że łodzie podwodne dla Izraela budują stocznie niemieckie, a Merkava jeździ na silnikach niemieckich. Pokłady niewiedzy są duże.
Jedno natomiast coraz bardziej sobie uświadamiam, że Izrael może liczyć wyłącznie na siebie i swoje IDF.
To syjoniści mieli rację a nie BUND, zresztą wielu Bundowców także to zrozumiało i znalazło sie w Izraelu. Dlaczego w Izraelu od wielu lat rządzi Likud ? Czyli duch Żabotyńskiego. Te polskie spory, o ilu więcej było żołnierzy ŻOB od ŻZW lub odwrotnie, są niepoważne. Trzeba nie pamiętać, dlaczego w PRL-u można było półgębkiem mówić o ŻOB, a o ŻZW - nic
 
(...).
* * * 

Piotr Pazinski mówi: 
Nikt nie zamierza - mówię o rozsądnych i uczciwych historykach - podważać znaczenia ŻOBu i jego wkładu w powstanie w getcie warszawskim. Mówienie, że za kilka lat nikt już nie będzie słyszał o Edelmanie, nie ma podstaw. Tak, powstanie było zrobione mniej więcej fifty-fifty ŻOB i ŻZW. Bo taki był mniej więcej przekrój społeczny w getcie, składającym się z różnych ludzi i rozmaitych środowisk. Opowiada o tym m.in. książka Arensa (której pan Dariusz Libionka zdaje się nie ceni), której przesłanie przytaczałem nie dalej, jak kilka dni temu w Muranowie: "Musi po nich zostać ślad w historii, nawet jeśli ich nie lubimy". To powiedział jak najbardziej lewicowy Emanuel Ringelblum o ludziach z ŻZW, m.in. nieżyjącym już wówczas, bo poległym na Grzybowskiej, Pawle Frenklu. Powiedział to, zdawszy sobie sprawę, że z tej przyczyny, iż znakomita większość bojowków ZŻW nie przeżyła powstania, przyszłą narrację będą tworzyli przede wszystkim byli bojownicy ŻOB. Co skądinąd się stało, zarówno w Polsce, gdzie akcentowano udział komunistów w powstaniu, jak i w Izraelu, gdzie podkreślano udział ludzi z Poalej Cyjon, a także wśród Bundystów na Zachodzie. Ludzie z ŻZW istotnie nie mieli szczęścia. To, że dzisiaj upominają się o nich przede wszystkim historycy prawicowi, jest żadnym argumentem; tak samo, jak żadnym argumentem nie jest, że przez wiele lat historycy lewicowi, a i liberalni dziennikarze w Polsce, podkreślali przede wszystkim bohaterstwo ŻOB. Z tamtych ludzi prawie nikt już nie żyje. Marek Edelman nie okaże się mniejszym bohaterem, jeżeli obok niego ustawimy np. Leona Rodala, a Mordechaj Anielewicz nic nie straci, jeśli obbok niego w żydowskim panteonie znajdzie się Paweł Frenkel. I jedni i drudzy byli bohaterami - choć jedni i drudzy mieli na sumieniu to, że wygadywali o sobie nawzajem okropne rzeczy. Dla Bejtarowców Bund i Poalej Cyjon to byli bez mała komuniści; dla Bundystów - Bejtar to faszyści. I jedno i drugie to nieprawda. Ci ludzie mieli prawo do swoich opinii, choć np. w getcie opinie te nie pozwoliły im się zjednoczyć przeciwko wspólnemu wrogowi. Ale to było 70 lat temu. Teraz w Polsce nie ma ani Bundu ani Bejtaru. Szacunek winniśmy wszystkim bez wyjątku, którzy wówczas walczyli. Tym, którzy nie walczyli - również. Swoje spory zabrali do grobu. Nie ma żadnego powodu ich teraz kopiować i przywdziewać cudze szaty. Nikomu od tego nic nie przybędzie. A co do nich - sądzę, że śmierć jakoś ich pogodziła. Jeśli gdzieś są, to są tam razem.

* * * 

 Dariusz Libionka ad vocem:
Jeśli chodzi o potrzebę rzeczowego pisania o ŻOB i ŻZW, to racja. Polscy "historycy prawicowi" nie upominają się o ŻZW - piszą o tym dlatego, by "dokopać komuchom" z ŻOB. Proszę sobie poczytać np. "Nasz dziennik" w tym temacie, wcześniej Ozon, dziennik Życie, teksty w Rzepie. Co do książki ministra Arensa; abstrahując od politycznego kontekstu jego pisarstwa, jego metody trudne są dla mnie do zaakceptowania. Nagle zmienił całkowicie swoje poglądy nie podając przyczyn (w tekstach, jakie opublikował w Yad Vashem Studies czy Holocaust and Genocide Studies czerpał garściami z Bednarczyka, M. Apfelbauma i innych dziejopisów, i wprowadził do światowej literatury [można sprawdzić w tłumaczonym dziele Friedlandera, który się na pana ministra powołuje] po raz kolejny kompletne brednie, a na zwrócenie mu uwagi gwałtownie protestował - w Haarez są nasze z nim polemiki). Charakterystyczne, że tych swoich tekstów nie zamieścił obecnie nawet w bibliografii. Z jednej strony ignoruje wysiłki badaczy, którzy rzeczywiście coś na tym polu zrobili, a z drugiej wykorzystuje je bez żenady. Chyba, że nagle może doznał iluminacji?! Posłowie do czytelnika polskiego jest po prostu skandaliczne.


* * *
I jeszcze jako uzupełnienie - lektura dla zainteresowanych tą historią:
"Flagi nad Gettem"

sobota, 15 października 2011

Trumpeldorczycy - otaczają nas?

Kilka dni temu byłem na pokazie filmu "Betar" w kinie Muranów. Do dziś to odchorowuję, jakbym przechodził rekonwalescencję po wypadku samochodowym. Film opowiada o przedwojennej organizacji żydowskiej założonej przez Zeeva Żabotyńskiego, organizacji syjonistycznej, tj., której celem było osiedlenie się na Bliskim Wschodzie i odbudowa Państwa Izraelskiego. Głównym organizatorem pokazu było Forum Żydów Polskich, uosobione przez Dawida Wildsteina. Jaki był cel pokazu filmowego i dyskusji? Z mojej perspektywy były dwa cele. Pierwszym - walka z mitem "żydokomuny", czyli myślenia o Żydach jako komuchach, ubekach i prześladowcach. Drugim - bardziej konkretnym obalenie przekonania, że w Powstanie w Getcie Warszawskim było w zasadniczej mierze inspirowane i przeprowadzone przez Żydowską Organizację Bojową, na czele której stał Mordechaj Anielewicz, a także m.in. żyjący do niedawna Marek Edelman.



Podczas projekcji filmu gościli w kinie zarówno scenarzysta filmu, jak i jego reżyser. Obaj chwalili się, że ich dzieło jest pierwszym po 70 latach dokumentem pokazującym Betar. Na krytyczne uwagi, że film jest nie dość obiektywny jak na standardy dokumentu, stwierdzili, że nie aspirowali do miana obiektywnych dokumentalistów i traktowali swoje dzieło bardziej jako zaczyn do dyskusji i polemik. W dyskusji po filmie wzięli udział Piotr Kadlčik i Piotr Paziński. Pierwszy jest przewodniczącym Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP, drugi jest redaktorem naczelnym miesięcznika "Midrasz".



Wzięli też w tej dyskusji udział sami widzowie. Jedna pani wyraziła swoje wzruszenie, że dotychczas nie wiedziała, jak Żydzi bardzo walczyli o swoją ojczyznę, i że widzi w tym analogię do polskich walk narodowowyzwoleńczych. W filmie pokazano, że władze II Rzeczpospolitej i polska armia udzielały wsparcia Betarowi. Idea tej organizacji, jak podkreślono podczas dyskusji, była zbieżna z polityką państwa, które dostrzegało nadreprezentację środowisk żydowskich w różnych zawodach i w obliczu narastającego kryzysu ekonomicznego wspierało tendencję żydowską do opuszczenia gościnnych stron, by osiedlić się na swoim. Żabotyński, twórca Betaru, podobno nalegał usilnie, aby w 1938 roku Żydzi opuścili Polskę i całą Europę, i wyjechali do Palestyny. Cóż to by było, gdyby go wówczas posłuchano? Nie byłoby Holokaustu. Ciągle w dyskusji po projekcji padało słowo wstyd, które należy odnieść do samej organizacji Betar, której mundury, ale jeszcze bardziej ideologia oparta na systemie wodzowskim, do złudzenia przypominała... faszystowską.



Czy więc rację mieli Żydzi po wojnie, że niechętnie przypominali o istnieniu Betaru? A może przypomnienie tej paramilitarnej organizacji teraz może stanowić płaszczyznę porozumienia między środowiskami żydowskimi a polskimi środowiskami ultranacjonalistycznymi? Ze skrajną prawicą? Spójrzcie, jacy byliśmy, jesteśmy do was podobni! Po cóż nam te swary głupie! Na sali udało się zgromadzić przedstawicieli różnych środowisk. Był m.in. - jeśli wierzyć moim informatorom - Pospieszalski, był Bosak, był Farfał. Co ich tam przywiodło? Dociekliwość czy może perwersyjna ciągotka do hucpy? Może przyszli w nadziei, że uda się po raz kolejny dowalić Żydom? A może byłem świadkiem swoistego chrztu nacjonalistycznego Żydów polskich? Nie jesteśmy już lewakami, nie jesteśmy już "żydokomuną", a przynajmniej nie tylko. Jesteśmy oto także spadkobiercami faszystowskich idei sprzed lat. Może ci, którym blisko do tamtego Betaru, powinni teraz kroczyć ramię w ramię z organizatorami marszu niepodległości 11 listopada? Czy was tam zaproszą? Czy skorzystacie, jeśli zaproszą? I gdzieś jeszcze w tym całym tygielku nieposkładanych do końca rozważań plącze mi się pytanie Wildsteina kierowane do panelistów: czy antysyjonizm to antysemityzm? Tak! Nie! Nie wiem! A właściwie, co to pytanie miało wspólnego z filmem i z Betarem? Miało, owszem, bo antysyjonizm współczesny jest próbą kolejnego wypędzenia Żydów. W czasie wojny to była nie tyle banicja, co Shoah, ostateczne pozbywanie się fizyczne. Po wojnie z Polski Żydzi zostali wypędzeni w 68. A gdyby ich teraz wypędzić z Erec, to dokąd? - pytał retorycznie Paziński. Relacja filmowa z panelu dyskusyjnego niebawem na portalu Forum Żydów Polskich. Zapraszam.

piątek, 14 października 2011

Olśniewająca HaBima


Idziemy do Narodowego na HaBimę. Zarezerwuj sobie czas 17 lub 18 listopada. To będzie wieczór, który na długo zapadnie w Twoją pamięć.

Dvora Keidar, Avi Kushnir. Fot. Gerard Allon



Hanoch Levin jest zaliczany do grona najwybitniejszych dramatopisarzy współczesnych. W swej ukończonej na krótko przed śmiercią tragikomedii w typowy dla siebie sposób łączy jaskrawą groteskę z liryzmem i, sięgając po ulubione tematy, podejmuje refleksję nad przemijaniem, zakorzenieniem w rodzinie i kręgu przyjaciół, nad marzeniami i rzeczywistością. Yael Ronen to czołowa izraelska reżyserka młodego pokolenia, znana polskiej publiczności dzięki międzynarodowemu projektowi Bat Yam – Tykocin.


realizatorzy
reżyseria Yael Ronen
scenografia Lily Ben Nachshon
kostiumy Yelena Kelrich
muzyka Ran Bagno
reżyseria świateł Keren Granek

obsada
Moris Szimel Avi Kushnir
Tolebrejne Lia Kenig
Gomperc / Pompa Yossi Segal
Gordon Blu Ami Smolarchik
Amos Pup Uri Hochman
Aleksander Doch Tomer Sharon
Szibolet Nerd Anna Dubrovitsky
Choledonka Micky Peleg
Telegrepcja / Barbuba Dvora Keidar
Lekarz / Chory Starzec / Hajne-Merajne Biterfeld Roberto Polak

muzycy
skrzypce i mandolina Adam Mader / Tomer Moked
perkusja i akordeon Idan Sochovolsky / Nadav Rubinshtein

Spektakl jest grany w języku hebrajskim z napisami w języku polskim.



środa, 12 października 2011

Raw Kuk - Orot Hakodesz / część 2 - Szir Meruba

Są tacy, którzy śpiewają pieśń duszy i w swej duszy znajdują wszystko, pełnię zadowolenia duchowego.

Są tacy, którzy śpiewają pieśń Narodu, wychodzą poza krąg swej własnej duszy, uznając, że nie jest wystarczająco rozległa i idealnie umiejscowiona, i pragną uwznioślenia mocy, łącząc się tkliwą miłością z całością Zgromadzenia Izraela i z Nim śpiewają Jego pieśni, martwią się Jego zmartwieniami, cieszą się Jego nadziejami, i badają z miłością i mądrością serca Jego wewnętrzny stan duchowy.

Są tacy, którzy stoją jeszcze wyżej od tego, wznosząc się tak wysoko aż połączą się z każdym istnieniem, z każdym stworzeniem, z każdym światem, i z każdym zaśpiewają pieśń; to ci, którzy zajmują się pieśnią każdego dnia, gdy zapewnione mają życie wieczne.

I są tacy, którzy wznoszą się ze wszystkimi tymi pieśniami, razem w jedności i słychać głos ich wszystkich, wszystkie pieśni ich razem ze swoimi pieśniarzami, przekazują sobie nawzajem głos radości i powierzają głos wesela, głos zadowolenia i głos uciechy, głos rozkoszy i głos świętości.

Pieśń duszy, pieśń narodu, pieśń człowieka, pieśń świata, wszystkie razem wciąż łączą się z sobą na zawsze.

I owa łączność w całej swej pełni staje się pieśnią świętości, pieśnią Boga, pieśnią Izraela, w całej swej sile i pięknie, w całej swej prawdzie i wielkości, prosta pieśń, podwójna pieśń, potrójna pieśń i pieśń poczwórna.

Pieśń nad pieśniami Salomona, króla pokoju.

- - - 

niedziela, 2 października 2011

Sądne dni


Zachwalać mam Rok Nowy
Szofaru przenikliwy jęk
I rzeczny szum i szum rzecznej mowy
Kamienia w serce łupiący dźwięk

Więc kamień ten serce moje
Oplata wąż stugłowy
Litość budzi nie lęk
Wiecznej ciszy podwoje
Otworzył nagle i zdechł

Bożo-diabelska zmowa
Nowe dni sądne, jakież to
Któż mnie uraczy: Ketiwa Towa
Gdym ja już dawno osiągnął dno

Więc są dni denne i są-dne
Ofiarą będzie głowa
Nie jestem winny bo
Hieny krążą głodne
Wiadomo mi kim jest kto

Lęk i strach, kat-ofiara
Tak też ma nadejść Jom Kippur
I znowu Kol Nidrej śpiewka stara
Co wyswobodzi światło zza chmur

Więc jest Dzień Sądny pod dnem dno
I skrucha jako kara
Nieustający spór
Nikt go nie pojmie bo kto
Był mi stworzony ja-stwór

Pewnie nie będzie słodko
Każdego dnia sądny mam dzień
Otchłań śmierć ściana pułapka podkop
A za mną kroczy bezwzględny cień

Na cóż więc modły kłamliwe
Złej matki cicho matko
Mój całun jako tren
I twoje śpiewy ckliwe
I wreszcie prawdziwy sen

5772

 

wtorek, 27 września 2011

Obyście zostali zapisani na dobry rok



Nowy rok we wrześniu? Tak! Społeczność żydowska na całym świecie będzie świętować nowy, 5772 rok, już wieczorem, 28 września. Wtedy przypada wigilia święta Rosz ha-Szana.
Rosz ha-Szana to rocznica stworzenia świata oraz początek żydowskiego roku. Obchodzone jest pierwszego i drugiego dnia miesiąca Tiszri, przypadającego zazwyczaj na wrzesień-październik w kalendarzu gregoriańskim.
W Rosz ha-Szana Bóg ocenia ludzi i zapisuje ich losy w dwóch księgach: sprawiedliwych w Księdze Życia, a zatwardziałych grzeszników w Księdze Śmierci. Wszystkich pozostałych Bóg jeszcze osądzi i zdecyduje o ich losach. Tym ostatnim wyznacza się dziesięć dni na poprawę do Jom Kipur (Dnia Pojednania). Stąd w Rosz ha-Szana Żydzi składają sobie życzenia „Obyście zostali zapisani na dobry rok”.
Literowy zapis nadchodzącego żydowskiego Nowego Roku tworzy słowo „esew” (trawa), niech więc rok 5772 będzie jak trawa, która rozwija się, więdnie i ponownie odżywa. Żydzi często także są jak trawa, czasami rozwijają się i kwitną, a czasami więdną. Zawsze jednak wierzymy, że mają moc odrodzenia się. – mówi Michael Schudrich, Naczelny Rabin Polski.
Tradycyjnie w święto odbywa się taszlich, czyli symboliczne oczyszczenie z grzechów. Obrzęd polega na wyrzuceniu do nurtu wody okruchów z kieszeni. Społeczność Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Warszawie będzie dokonywać obrzędu nad Wisłą. Święto Rosz ha-Szana obwieszcza dźwięk dęcia w szofar – tradycyjny róg barani.
W wigilię święta Żydzi spotykają się na uroczystej wieczerzy. Posiłek rozpoczyna się od medytacji, podczas których prosimy Haszem o pomoc w przybliżeniu nas samych i całej ludzkości do ideałów, które staramy się osiągnąć. Jemy granaty, aby się rozmnażać i wypełniać nasionami Tory. Spożywamy jabłka i miód, aby mieć słodki rok. Istnieje wiele tradycji dotyczących tego, jakie potrawy należy spożywać podczas święta, jednak to, co jest istotne w tym zwyczaju, to fakt, że symbolizują one naszą wizję ulepszania świata.— mówi Rabin Tyson Herberger, nowy rabin pomocniczy w Gminie Wyznaniowej Żydowskiej w Warszawie.
Szana Towa !
Szczęśliwego Nowego Roku! 

Z okazji Nowego Roku Rosz ha-Szana 5772 najlepsze życzenia dobrego i słodkiego roku  Obyście zostali zapisani na dobry rok
SZANA TOWA U'METUKA


Program w warszawskiej Gminie 

Program w Gminie Postępowej  

Chabad Lubawicz

niedziela, 25 września 2011

Przemówienie Premiera Izraela w ONZ



Premier Izraela Benjamin Netanjahu wygłosił następujące przesłanie, skierowane do ONZ dziś po południu, koncentrując się przede wszystkim na ofercie Palestyńczyków dotyczącej ich państwowości:

Premier Izraela, Benjamin Netanjahu:

Panie i panowie, Izrael rozszerzył swoje terytoria w pokoju od chwili, gdy powstał 63 lat temu. W imieniu Izraela i narodu żydowskiego wyciągam rękę na zgodę również dzisiaj. Kieruję ją do społeczeństw Egiptu i Jordanii, po nową przyjaźń z sąsiadami, z którymi zawarliśmy pokój. Kieruję ją do społeczeństwa Turcji, z szacunkiem i nadzieją. Kieruję ją do społeczeństw Libii i Tunezji, z podziwem dla tych, którzy próbują budować demokratyczną przyszłość. I rozszerzam swoje przesłanie na inne narody Afryki Północnej i Półwyspu Arabskiego, z którym chcemy stworzyć nowy początek. Kieruję je do narodów Syrii, Libanu i Iranu, z podziwem za odwagę walczących przeciwko brutalnym represjom.

Ale przede wszystkim, chciałbym wyciągnąć moją rękę do narodu palestyńskiego, z którym staramy się o sprawiedliwy i trwały pokój. (Oklaski)

Panie i panowie, w Izraelu nigdy nie ubywa naszej nadziei na pokój. Nasi naukowcy, lekarze, innowatorzy wdrażają swój geniusz, aby poprawić świat jutra. Nasi artyści, nasi pisarze, wzbogacają dziedzictwo ludzkości. Teraz wiem, że to nie jest dokładnie obraz Izraela, który jest często przedstawiany na tym forum.

Po tym wszystkim, to właśnie tutaj w 1975 roku, odwieczne pragnienie mojego ludu, aby przywrócić życie naszego narodu w naszej starej biblijnej ojczyźnie – okrzyknięto haniebnie jako rasizm. I właśnie tutaj, w 1980 roku, właśnie tutaj, historyczne porozumienie pokojowe między Izraelem a Egiptem nie było chwalone, lecz potępione!

To właśnie tutaj rokrocznie Izrael jest niesprawiedliwie potępiany. To wyróżnienie przez potępienie zdarza się częściej niż wszystkie narody świata razem wzięte. Dwadzieścia jeden spośród 27 rezolucji Zgromadzenia Ogólnego potępiło Izrael - jedyną prawdziwą demokrację na Bliskim Wschodzie.

Cóż, to jest – była niefortunna część instytucji ONZ. Jak w teatrze absurdu. Choćby obwoływanie Izraela „czarnym charakterem”, które często jest rzucane przez prawdziwe czarne charaktery w rolach głównych: Kadafiego z Libii pod przewodnictwem Komisji ONZ ds. Praw Człowieka; z Irak Saddama czele komisji ONZ do spraw Rozbrojenia.

Można powiedzieć, że to już przeszłość. Cóż, oto co się dzieje teraz - teraz, dzisiaj. Liban kontrolowany przez Hezbollah przewodniczy Rady Bezpieczeństwa ONZ. Oznacza to w rezultacie, że organizacja terrorystyczna przewodniczy organowi, któremu powierzono zapewnienie światowego bezpieczeństwa.

Nie można temu zaprzeczyć.

Więc tutaj, w ONZ, większość automatycznie może podejmować wszelkie decyzje. Mogą zdecydować, że słońce zachodzi na zachodzie i podwyżki na zachodzie. Myślę, że pierwsza decyzja jest już z góry ustalona. Ale mogą również zdecydować – i tak zdecydowali, że Ściana Płaczu w Jerozolimie, najświętsze miejsce judaizmu jest okupowanym terytorium palestyńskim.

A jednak nawet tutaj w Walnym Zgromadzeniu, prawda może czasem się przebić. W 1984 roku, kiedy został mianowany ambasador Izraela przy ONZ, byłem z wielkim rabinem Lubavich. Powiedział do mnie - i panie i panowie, nie chcę nikogo z was urazić, ale własnym doświadczeniem służyć tutaj. Wiem, że jest pośród Was wiele osobistości, wielu zdolnych i przyzwoitych ludzi, którzy reprezentują swoje narody. Ale oto co rebe powiedział do mnie, powiedział: „będziesz służył w domu wielu kłamstw”. A potem powiedział: „pamiętaj, że nawet w najciemniejszych miejscu światło świecy widać daleko i szeroko”.

Dzisiaj mam nadzieję, że światło prawdy zaświeci, choćby na kilka minut, w tej sali, bo zbyt długo jest miejscem ciemności dla mojego kraju. Jako premier Izraela, nie przyszedłem tutaj, aby zasłużyć sobie na oklaski. Przyjechałem tu, aby mówić prawdę. (. Cheers, oklaski) Prawda jest taka - prawdą jest, że Izrael chce pokoju. Prawda jest taka, że ​​chcemy pokoju. Prawdą jest, że na Bliskim Wschodzie przez cały czas, ale szczególnie w tych dniach zamętu, pokój musi być zakotwiczony w bezpieczeństwie. Prawdą jest, że nie możemy osiągnąć pokoju poprzez rezolucje ONZ, tylko w drodze bezpośrednich negocjacji między stronami. Prawda jest taka, że ​​do tej pory Palestyńczycy odmówili negocjacji. Prawda jest taka, że ​​Izrael chce pokoju z państwem palestyńskim, ale Palestyńczycy chcą państwa bez pokoju. A prawdą jest to, że nie należy do tego dopuścić.

Panie i panowie, kiedy pierwszy raz przyjechałem tu 27 lat temu, świat był podzielony między Wschodem i Zachodem. Od tego czasu Zimnej Wojny wielkie cywilizacje obudziły się po wiekach snu, setki milionów zaczęły wychodzenie z ubóstwa, niezliczone więcej są gotowi do naśladowania, i niezwykłe jest to, że do tej pory ta monumentalna historyczna zmiana w dużej mierze odbywała się pokojowo. Jednak nowotwór złośliwy, który zagraża pokojowi wszystkich, jest teraz coraz mocniejszy między Wschodem a Zachodem. Jego celem nie jest wyzwolenie, lecz zniewolenie, nie budowanie, ale zniszczenie.

Nowotworem złośliwym jest dziś wojujący islam. Przyobleka się w płaszcz wielkiej wiary, a jednak z zapamiętaniem morduje Żydów, chrześcijan i muzułmanów. W dniu 11 września zabił tysiące Amerykanów, bliźniacze wieże obracając w zgliszcza. Ostatniej nocy położyłem wieniec na pomniku upamiętniającym 9 / 11. To było wzruszające. Ale jak jadę tam, jedyne, co odbija się echem w mojej głowie, to skandaliczne słowa prezydenta Iranu na tym podium wczoraj. Sugerował, że 9 / 11 był amerykańskim spiskiem. Niektórzy z was byli wtedy na tej sali. Każdy z was powinien. (Oklaski)

Od 9 / 11, wojujący islamiści zabili wielu innych niewinnych ludzi - w Londynie i Madrycie, w Bagdadzie i Mumbai, w Tel Awiwie i Jerozolimie, w każdej części Izraela. Uważam, że największym niebezpieczeństwem stojącym przed naszym świecie jest fanatyzm uzbrojony w broń jądrową. I to jest właśnie to, co Iran usiłuje zrobić.

Czy można sobie wyobrazić człowieka, który tu był wczoraj - można go sobie wyobrazić uzbrojonego w broń jądrową? Społeczność międzynarodowa musi powstrzymać Iran, zanim będzie za późno. Jeśli Iran nie zostanie zatrzymany, wszyscy staniemy przed widmem terroryzmu jądrowego, a Arabska Wiosna może wkrótce stać się irańską zimą. To byłaby tragedia. Miliony Arabów z hasłami wolności na ulicach zastąpiły tyranie, i nikt nie będzie korzystać więcej niż Izrael, jeśli zwyciężą te zobowiązania do wolności i pokoju.

To jest moja gorąca nadzieja. Ale jako premierowi Izraela myślenie życzeniowe nie może stanowić zagrożenia dla przyszłości państwa żydowskiego. Liderzy muszą zobaczyć rzeczywistość taką, jaka jest, nie taką, jaka być powinno. Musimy zrobić wszystko, aby kształtować przyszłość, ale nie możemy uciec od zagrożeń współczesności.

A świat wokół Izraela jest zdecydowanie coraz bardziej niebezpieczny. Wojujący islam już zapanował nad Libanem i w Strefie Gazy. Są zdecydowani doprowadzić do zerwania traktów pokojowych między Izraelem a Egiptem i między Izraelem a Jordanią. Wiele tym zatrutych  umysłów arabskich przeciwko Żydom i Izraelowi, przeciwko Ameryce i Zachodowi. Nie sprzeciwiają się polityce Izraela, lecz istnieniu Izraela.

Niektórzy teraz twierdzą, że jeśli chcemy spowolnić proces rozprzestrzeniania się wojującego islamu, zwłaszcza w tych burzliwych czasach, ich zdaniem, Izrael musi pospieszyć z ustępstwami w dziedzinie terytorialnych kompromisów. Ta teoria wydaje się prosta. Zasadniczo jest tak: oddaj terytorium za cenę zaawansowanego pokoju. Umiarkowani zostaną wzmocnieni, radykałowie będą zapędzeni do narożnika. I nie martwmy się o komplikujące tę sprawę brzydkie szczegóły: jak Izrael rzeczywiście miałby się wówczas bronić; przecież wojska międzynarodowe wykonają tę pracę.

Ci ludzie mówią do mnie ciągle: Wystarczy złożyć jednostronne oferty i wszystko się ułoży. Jest tylko jeden problem z tą teorią. Staraliśmy się ją wcielić w praktyce, ale nie zadziałała. W 2000 roku Izrael dokonał jednostronnej oferty pokojowej, który wyszła naprzeciw praktycznie wszystkim palestyńskim żądaniom. Arafat ją odrzucił. Palestyńczycy następnie przypuścili atak terroru, który pochłonął tysiące Izraelczyków.

Premier Olmert potem zdecydował się na jeszcze radykalniejsze jednostronne oferty, w 2008 roku. Prezydent Abbas nawet mu nie odpowiedział.

Ale Izrael zrobił więcej niż tylko składanie jednostronnych ofert. My rzeczywiście opuściliśmy te terytoria. Wycofaliśmy się z Libanu w 2000 roku i każdego centymetra kwadratowego Gazy w 2005 roku. To nie przyniosło nam spokoju przed islamską burzą, wojującą burzą Islamu, która nam zagraża. To tylko przybliżyło ku nam tę burzę i uczyniło ją jeszcze silniejszą.

Hezbollah i Hamas wystrzeliły tysiące rakiet w nasze miasta z opuszczonych terytoriów. Spójrzcie, kiedy Izrael opuścił Liban i Strefę Gazy, umiarkowani nie pokonali radykałów,  łagodni zostali wchłonięci przez szowinistów. I z przykrością muszę stwierdzić, że siły międzynarodowe, takie jak UNIFIL w Libanie i UBAM w Strefie Gazy nie powstrzymały radykałów od atakowania Izraela.

Wyszliśmy z Gazy z nadzieją na pokój.

Nie zamrażaliśmy budowy osiedli w Strefie Gazy, wysiedliliśmy osadników. Zrobiliśmy dokładnie to, co teoria nakazywała: Wynoś się, powróć do granic z 1967 roku, zdemontuj osiedli.

I nie sądzę, żeby ktoś pamiętał, jak daleko poszliśmy na ustępstwa, by osiągnąć cel. Mamy tysiące ludzi wysiedlonych ze swoich domów. Zabraliśmy dzieci z ich szkół i przedszkoli. Zburzyliśmy buldożerami synagogi. A nawet przenieśliśmy ciała bliskich z ich grobów. I wtedy, po tym wszystkim, daliśmy klucze Gazy prezydentowi Abbasowi.

Jak głosi teoria, wszystko to powinno się przyczynić do budowania spokoju w Strefie Gazy przez prezydenta Abbasa i Autonomię Palestyńską. Może pamiętacie, że cały świat nas pochwalił. Przyklaskiwali naszemu wycofaniu, jako aktowi wielkiego męża stanu. To był odważny akt pokoju.

Ale panie i panowie, nie uzyskaliśmy spokoju. Mamy wojnę. Mamy Iran, który za pośrednictwem serwera proxy i Hamasu natychmiast wyrzucił stamtąd Autonomię Palestyńską. Autonomia Palestyńska upadła w ciągu dnia - w jeden dzień.

Prezydent Abbas powiedział na tym podium, że Palestyńczycy są uzbrojony tylko w ich nadzieje i marzenia. Tak, w nadzieje, marzenia i 10 tysięcy pocisków i rakiet Grad dostarczonych przez Iran, by nie wspomnieć o rzece śmiercionośnej broni teraz płynącej do Strefy Gazy z Synaju, z Libii i od innych.

Tysiące rakiet już spadały na nasze miasta. Tak więc można zrozumieć, że biorąc pod uwagę to wszystko, Izraelczycy słusznie zapytują: Czy do tego samego mamy dopuścić ponownie na Zachodnim Brzegu? Zobaczcie, większość naszych miast na południu kraju znajduje się kilkadziesiąt kilometrów od Gazy. Ale w centrum kraju, naprzeciwko Zachodniego Brzegu, nasze miasta są kilkaset metrów lub co najwyżej kilka kilometrów od granicy Zachodniego Brzegu.

Chcę zapytać. Czy ktoś z was zdecydowałby się sprowadzić niebezpieczeństwo tak blisko miast, do swoich rodzin? Czy można tak lekkomyślnie działać, szermując życiem swoich obywateli? Izrael jest przygotowany na istnienie państwa palestyńskiego na Zachodnim Brzegu, ale nie jesteśmy przygotowani na kolejny Gazę. I dlatego musimy mieć realne gwarancje bezpieczeństwa, których Palestyńczycy po prostu odmawiają, nie podejmując negocjacji z nami.

Izraelczycy pamiętają gorzkie lekcje Gazy. Wielu krytyków Izraela je ignoruje. Oni nieodpowiedzialnie doradzają Izraelowi, by dobrowolnie wkroczył na tę samą niebezpieczną ścieżkę ponownie. Przeczytajcie, co ci ludzie mówią i to tak, jakby nic się nie stało - po prostu powtarzając te same informacje, te same wzory, jak gdyby nic do tej pory się nie stało.

I krytycy nadal naciskają na Izrael do daleko idących ustępstw, bez uprzedniego zapewnienia bezpieczeństwa Izraelowi. Chwalą tych, którzy nieświadomie karmią nienasyconego krokodyla wojującego islamu, jak mężów stanu. Osądzili jako wrogów pokoju tych, którzy twierdzą, że najpierw musimy zbudować solidne bariery, aby uchronić się przed krokodylem, lub przynajmniej wsadzić żelazny pręt między rozwarte szczęki.

Tak więc w obliczu etykiet i oszczerstw, Izrael musi wysłuchać lepszej rady. Lepsza zła prasa niż dobra pochwała, a jeszcze lepsze byłoby sprawiedliwe rozeznanie sytuacji, którego sens historyczny wykracza poza śniadanie, i który uznaje uzasadnione obawy Izraela o własne bezpieczeństwo.

Wierzę, że w poważnych negocjacji pokojowych, te potrzeby i problemy mogą znaleźć właściwe rozwiązanie, ale nie będą rozpatrywane bez negocjacji. I potrzeb jest wiele, właśnie dlatego, że Izrael jest tak małym krajem. Bez Judei, i Samarii, Zachodniego Brzegu, Izrael ma zaledwie 9 mil szerokości.

Chcę, abyście umieścili go we właściwej perspektywie, bo wszyscy jesteśmy teraz w mieście. To około dwóch trzecich długości Manhattan. Jest to odległość między Battery Park i Columbia University. I nie zapominajcie, że ludzie, którzy mieszkają w Brooklynie i New Jersey są znacznie ładniejsi od niektórych sąsiadów Izraela.

Więc jak - w jaki sposób chronić taki malutki kraj, otoczony przez ludzi, którzy poprzysięgli mu zniszczenie i są uzbrojeni po zęby przez Iran? Oczywiście, nie da się bronić go od wewnątrz i samotnie ze względu na zbyt wąską przestrzeń. Izrael potrzebuje większej strategicznej głębi, i właśnie dlatego 242 rezolucja Rady Bezpieczeństwa nie wymaga od Izraela, by opuścił wszystkie terytoria zajęte w wojnie sześciodniowej. Mówi o wycofaniu się z terytoriów, ale tylko do granic zabezpieczenia i obrony. I do obrony Izrael musi zatem utrzymać długoterminową izraelską obecność wojskową w krytycznych obszarach strategicznych na Zachodnim Brzegu.

To wyjaśniłem prezydentowi Abbasowi, który odpowiedział, że jeśli państwo palestyńskie ma być suwerennym krajem, nigdy nie zaakceptuje takiego rozwiązania. Dlaczego nie? Ameryka miała oddziały w Japonii, Niemczech i Korei Południowej przez ponad pół wieku. Wielka Brytania miała przestrzeń powietrzną na Cyprze lub raczej bazę lotniczą na Cyprze. Francja pozostawiła swoje siły w trzech niezależnych państwach afrykańskich. Żadne z tych państw nie twierdzi, że nie jest suwerenne.

Jest wiele innych ważnych kwestii bezpieczeństwa, którymi również należy się zająć. Zapoznajmy się z kwestią przestrzeni powietrznej. Ponownie, małe wymiary Izraela powodują ogromne problemy bezpieczeństwa. Ameryka może być przekraczana przez samolot odrzutowy w sześć godzin. Przelot nad Izraelem zajmuje trzy minuty. Więc ta mała przestrzeń powietrzna Izraela ma być przekrojona na pół, biorąc pod uwagę państwo palestyńskie nie żyjące w pokoju z Izraelem?

Nasze główne międzynarodowe lotnisko jest kilka kilometrów od Zachodniego Brzegu. Bez gwarancji pokoju, czy nasze samoloty nie staną się celem dla rakiet przeciwlotniczych umieszczonych w sąsiedztwie państwa palestyńskiego? A jak zaprzestać tranzytu na Zachodni Brzeg? To nie jest tylko kwestia Zachodniego Brzegu, ale na Zachodzie góry Banku. Tam po prostu rozpościera się przybrzeżna równina, gdy większość ludności Izraela osiedliła się poniżej płaskowyżu. Jak możemy zapobiec przemytowi w te góry rakiet, które mogą zostać wystrzelone w nasze miasta?

Mówię o tych problemach, ponieważ nie są to problemy czysto teoretyczne. Są one jak najbardziej realne. I dla Izraelczyków są sprawą życia i śmierci. Wszystkie te potencjalne pęknięcia w bezpieczeństwie Izraela muszą być zamknięte odpowiednimi deklaracjami państwa palestyńskiego w porozumieniu pokojowym, nie później, bo jeśli zostawimy to na później, nie będą nigdy zamknięte. I te problemy wybuchną nam w twarz, a pokój eksploduje.

Palestyńczycy powinni najpierw uzyskać porozumienie z Izraelem, a następnie starać się o międzynarodowe uznanie. Ale chcę to podkreślić, że podpisaniu układu pokojowego Izrael nie będzie ostatnim krajem, który powita państwo palestyńskie jako nowego członka Organizacji Narodów Zjednoczonych. Będziemy w pierwszej kolejności. (Oklaski)

I jest jeszcze jedno. Hamas naruszył prawo międzynarodowe, przetrzymując naszego żołnierza Gilada Szalita w niewoli od pięciu lat.

Nie pozwolono nawet na wizytację Czerwonemu Krzyżowi. Jest przetrzymywany w lochu, w ciemności, wbrew wszelkim konwencjom międzynarodowym. Gilad Szalit jest synem Aviva i Noam Szalit. Jest wnukiem Zvi Szalita, który ocalał z Holokaustu, bo jako chłopiec przybył w 1930 roku do ziemi Izraela. Gilad Szalit jest synem izraelskiej rodziny. Każdy naród reprezentowany tutaj powinien domagać się jego natychmiastowego uwolnienia. (Oklaski) Jeśli chcecie podjąć uchwałę o Bliskim Wschodzie, to uchwalcie należną rezolucję. (Oklaski)

Panie i panowie, w zeszłym roku w Izraelu w Bar-Ilan University, w tym roku w Knesecie i w Kongresie USA, przedstawiłem swoją wizję pokoju, w którym zdemilitaryzowane państwo palestyńskie uznaje państwo żydowskie. Tak, państwo żydowskie. Po tym, jest to ONZ-owskie gremium uznało państwo żydowskie 64 lat temu. Sądzicie, że nadszedł już czas, by Palestyńczycy doczekali tego samego?

Żydowskie państwo Izrael będzie zawsze chronić prawa wszystkich mniejszości, w tym ponad 1 miliona arabskich obywateli Izraela. Chciałbym móc powiedzieć to samo o przyszłości państwa palestyńskiego, ale palestyńskim urzędnikom udało się wyrazić właśnie tu w Nowym Jorku rzeczywistą ideę: mówią o państwie palestyńskim, do którego nie mają  prawa jacykolwiek Żydzi. Będą Żydzi bezpaństwowcy – Judenrein. To zalążek czystek etnicznych. Istnieją przepisy dziś w Ramallah, które sprawiają, że za sprzedaż ziemi Żydom groziła kara śmierci. To jest rasizm. A wiemy, jakie prawo to wywołuje.

Izrael nie ma zamiaru czegokolwiek zmienić w demokratycznym charakterze naszego państwa. Po prostu nie chcemy Palestyńczyków, którzy by próbowali zmienić żydowski charakter naszego państwa. (Oklaski) Chcemy zrezygnować z wizji zalania Izraela milionami Palestyńczyków.

Prezydent Abbas stojąc tutaj powiedział tylko, że istotą konfliktu izraelsko-palestyńskiego jest osadnictwo. Cóż, to dziwne. Nasz konflikt szaleje i szalał przez blisko pół wieku przed rozpoczęciem izraelskiego osadnictwa na Zachodnim Brzegu. Jeśli więc, co prezydent Abbas mówi, jest to prawda, to myślę, że ma na myśli „osadnictwo” w Tel Awiwie, Hajfie, Jaffie, Beer Sheva. Czyli to, co miał na myśli na drugi dzień, kiedy powiedział, że Izrael zajmuje palestyńską ziemię od 63 lat. Nie powiedział, od 1967 r., powiedział – od 1948 roku. Mam nadzieję, że ktoś zechce zadać mu to pytanie, ponieważ pokazuje prostą prawdę: sednem konfliktu nie jest osadnictwo. Osiedla są wynikiem konfliktu. (Oklaski)

Rozliczenia być muszą – to problem, którym mamy się zająć i rozwiązać w trakcie negocjacji. Ale sednem konfliktu zawsze była i niestety pozostaje odmowa Palestyńczyków do uznania państwa żydowskiego w jakiejkolwiek granicy.

Myślę, że nadszedł czas, by przywódcy palestyńscy zaakceptowali uznanie przez wszystkich poważnych międzynarodowych liderów, od Lorda Balfoura i Lloyda George’a w 1917 roku, przez prezydenta Trumana w 1948 roku, aż do prezydenta Obamy, zaledwie dwa dni temu tutaj: „Izrael jest państwem żydowskim!”. (Oklaski)

Prezydencie Abbas, zaprzestań drążenia tej kwestii. Rozpoznaj państwo żydowskie i pogódź się z nami. W takim prawdziwym pokoju Izrael jest przygotowany na bolesne kompromisy. Wierzymy, że Palestyńczycy nie powinni być ani obywatelami Izraela, ani tym bardziej jego poddanymi. Powinni żyć w wolnym własnym państwie. Ale powinno być ono gotowe, podobnie jak my, na kompromis. I wiemy, że są gotowi do kompromisu i pokoju, wraz z rozpoczęciem na poważnie akceptacji wymogów bezpieczeństwa Izraela, kiedy zaprzestanie się zaprzeczać naszej historycznej więzi z naszą starożytną ojczyzną.

Często słyszę, jak oskarża się Izrael o judaizację Jerozolimy. To tak jakby oskarżać Amerykę o amerykanizację Waszyngtonu lub Brytyjczyków o anglicyzację Londynu. Wiecie, dlaczego jesteśmy nazwani "Żydami"? Ponieważ pochodzimy z Judei.

W swoim biurze w Jerozolimie mam starożytną pieczęć. Jest to sygnet żydowskiego urzędnika z czasów biblijnych. Pieczęć została znaleziona tuż obok zachodniego muru i jej historia sięga 2700 roku, do czasów króla Ezechiasza. Ma podpis żydowski wygrawerowane w języku hebrajskim. Brzmi: Netanjahu. To jest moje nazwisko. Moje imię, Benjamin, sięga tysięcy lat wstecz, Benjamin - Beniamin - syna Jakuba, który był znany także jako Izrael. Jakub i jego 12 synów przemierzało te same wzgórza Judei i Sumeru 4000 lat temu, co świadczy o ciągłej obecności Żydów na tej ziemi od wieków.

Ci Żydzi, którzy zostali wygnani z naszej ziemi, nigdy nie przestali marzyć o powrocie tutaj: Żydzi w Hiszpanii, w przededniu ich wydalenia; Żydzi na Ukrainie, uciekający przed pogromami, walczący Żydzi w getcie warszawskim, kiedy naziści je okrążyli. Oni nigdy nie przestał się modlić i nigdy nie przestali tęsknić. Szeptali: „W przyszłym roku w Jerozolimie. W przyszłym roku w ziemi obiecanej”. (Oklaski)

Jako premier Izraela, mówię za sto pokoleń Żydów, którzy rozproszyli się po całej ziemi, którzy cierpieli wszelkie zło pod słońcem, ale nigdy nie porzucili nadziei na przywrócenie ich życia narodowego w jednym tylko państwie żydowskim.

Panie i panowie, ja nadal wyrażam nadzieję, że prezydent Abbas będzie moim partnerem w dziele pokoju. Ciężko pracowałem dla jego utrwalenia. Pewnego dnia wróciłem do biura, zadzwoniłem z apelem o bezpośrednie negocjacje bez warunków wstępnych. Prezydent Abbas jednak nie odpowiedział. Więc nakreśliłem wizję pokoju dwóch państw dla dwóch narodów. Nadal nie odpowiedział. Usunąłem setki blokad dróg i punktów kontrolnych w celu ułatwienia swobodnego przemieszczania się po obszarach palestyńskich, co ułatwiło fantastyczny wzrost gospodarki palestyńskiej. Ale znowu – bez odpowiedzi. Podjąłem bezprecedensowy krok wstrzymania budowy nowych budynków w osiedlach na 10 miesięcy. Żaden premier nigdy nie zrobił tego wcześniej. (Rozproszone oklaski.) Jeszcze raz Was pochwaliłem, ale nie było odpowiedzi. Brak jakiegokolwiek odzewu.

W ciągu ostatnich kilku tygodni, urzędnicy amerykańscy przedstawili pomysły wznowienia rozmów pokojowych. Znalazły się tam idee dotyczące granic, które mi się nie podobały. Były też tam gwarancje państwa żydowskiego, o których jestem pewien, że Palestyńczykom się nie spodobały.

Ale mimo wszystkich moich zastrzeżeń, byłem gotów iść do przodu z tymi amerykańskimi pomysłami.

Prezydencie Abbas, dlaczego nie dołączy Pan do mnie? Musimy zaprzestać negocjacji na temat negocjacji. Powiedzmy po prostu sobie o tym. Miejmy na uwadze wynegocjować pokój. (Oklaski)

Spędziłem wiele lat na obronie Izraela na polu bitwy. I przez dziesiątki lat obrony Izraela pod krytycznym okiem opinii publicznej. Prezydencie Abbas, ma Pan życiową misję rozwiązania sprawy palestyńskiej. Czy konflikt poprzednich pokoleń wymusi i będzie angażować nasze dzieci i nasze wnuki w nadchodzących latach, jeśli w końcu znajdziemy sposób na jego zażegnanie? To, co powinniśmy, to dążyć właśnie do tego, co możemy osiągnąć.

Dwa i pół roku temu spotkaliśmy się w Jerozolimie tylko raz, mimo że moje drzwi zawsze były otwarte. Jeśli chcesz, przyjadę do Ramallah. Jednak faktycznie, mam lepszy pomysł. Spotkaliśmy się wreszcie, pokonując odległość tysięcy kilometrów samolotem do Nowego Jorku. Teraz jesteśmy w tym samym mieście. Jesteśmy w tym samym budynku. Tak więc spotkajmy się dziś w ONZ. (Oklaski) Kto tam nas zatrzyma? Co tu jest w stanie nas powstrzymać? Jeśli naprawdę chcemy pokoju, co nas powstrzyma od dzisiejszego spotkania i początku negocjacji pokojowych?

I sugeruję rozmawiać otwarcie i szczerze. Posłuchajmy siebie. Zróbmy jak mówimy, na Bliskim Wschodzie: Porozmawiajmy "doogli" (ph). Oznacza to, że prosto. Opowiem ci o moich potrzebach i obawach. W zamian Ty powiesz mi o swoich. I z pomocą Bożą  znajdziemy wspólną płaszczyznę pokoju. (Oklaski)

Jest takie stare powiedzenie, że Arab nie może klaskać jedną ręką. Cóż, tak samo jest z pokojem. Nie mogę pogodzić się sam z sobą. Nie mogę pogodzić się bez ciebie. Prezydencie Abbas, wyciągam ręce - ręce Izraela - w pokoju. Mam nadzieję, że zrozumie Pan naszą stronę. Obaj jesteśmy synami Abrahama. My nazywamy go Avraham. Twój naród nazywa go Ibrahim. Mamy tego samego patriarchę. Zatrzymajmy się na tej samej ziemi. Nasze losy są ze sobą powiązane. Pozwól nam zrealizować wizję Izajasza - (mówi w języku hebrajskim) - "Ci, którzy kroczą w ciemności, ujrzą światło wielkie." Niech to światło będzie światłem pokoju. (Oklaski)

sobota, 24 września 2011

Brunatna fala przybiera - precz z naziolstwem!

Nie możemy być obojętni wobec brunatnej fali

"Niezwykłym smutkiem napawa nas fakt, że w ataku tym po raz kolejny w ostatnich tygodniach posłużono się znakiem swastyki. Trudno uwierzyć, że znajdują się w Polsce ludzie, którzy odwołują się do symboli niemieckich okupantów. Hańbią w ten sposób pamięć sześciu milionów zamordowanych obywateli Rzeczypospolitej. Sytuacja ta stanowi wyzwanie dla wszystkich państwowych, samorządowych i społecznych instytucji troszczących się o pamięć ofiar".
Prezes IPN i przewodniczący Rady Instytutu w sprawie swastyki na aucie lubelskiego historyka: "Nie możemy pozostać obojętni!"

Swastyką w samochód, czyli czas "patriotów"

A oto komentarz do tych wydarzeń i reakcji na nie Seweryna Blumsztajna:

Wzbiera brunatna fala

Dariusz Libionka to jeden z najwybitniejszych polskich historyków zajmujących się Holocaustem. Ta grupa uczonych to duma Polski. Dzięki nim bodaj najuczciwiej w Europie dokumentujemy Zagładę. Atak na Libionkę to próba przekreślenia jednego z największych osiągnięć wolnej Polski.

Po zbezczeszczeniu pomnika w Jedwabnem wielu mówiło: to tylko incydent, Kościół właściwie milczał, a PiS ogłosił, że to prowokacja.

Gdy zamalowano litewskie nazwy w Puńsku, komentatorzy często tłumaczyli to prześladowaniem polskiej mniejszości na Litwie. Nie było poważnych reakcji po podpaleniach w Białymstoku muzułmańskiego domu modlitwy i mieszkania pakistańsko-polskiego małżeństwa. A o ilu takich wydarzeniach nie wiemy?
A kto zliczy rasistowskie incydenty na stadionach, gdzie prawdziwie patriotyczna młodzież krzyczy na Żydów i kolorowych? Malunkami swastyk czy powieszonych gwiazd Dawida już dawno nikt się nie zajmuje.

To jest narastająca fala, brunatna fala. Idzie przez Europę i wzbiera w Polsce, ale nikt u nas nie chce jej zauważyć.

Przepraszam, są tacy, którzy ją widzą i chcieliby na niej popłynąć. PiS przytulił rasistowskie środowiska kibiców spenetrowane przez neofaszystów, wydał im patriotyczny glejt i włączył w antytuskową krucjatę.

Tylko pamiętajcie, panowie - kto wiatr sieje, burzę zbiera. Będziecie rozliczani z każdego rasistowskiego napisu na stadionie, z każdego bandyckiego incydentu - to są już Wasi chłopcy.

Seweryn Blumsztajn

Seweryn Blumsztajn

11 Przykazanie Naszego Narodu

Jak 10 lipca 2001 roku byłem właśnie tam, na obchodach, to patrząc na Bartoszewskiego powiedziałem: ja znam też inne stodoły, stodoły gdzie ratowali Żydów. Nie chciałbym, żeby stereotyp związany z tym ostatnim wydarzeniem przyczepił się do Polaków. Nie chciałbym, żeby jeden wandal czy grupa wandali, sprowadzili nas ze wspólnej drogi pojednania. To bardzo bolesne. W końcu Żydzi byli ofiarą stereotypów. I nie wolno Żydom nigdy używać podejścia stereotypowego wobec innych narodów. To jest jedenaste przykazanie naszego narodu: nigdy nie używać stereotypowego podejścia.

Wywiad z Szewachem Weissem



czwartek, 22 września 2011

Droga do Jej grobu

Irena Sendlerowa – postać, którą wszyscy w Polsce znamy i kochamy. Sprawiedliwa wśród Narodów Świata. Minęły trzy lata od Jej śmierci.

Do tej pory niestety Rodzinie nie udało się zebrać środków finansowych na wykonanie ścieżki prowadzącej do Jej grobu.

Córka Pani Ireny Sendlerowej- Pani Janina Zgrzembska zwróciła się do Fundacji Shalom z prośbą o pomoc w realizacji tego przedsięwzięcia.

Całkowity koszt wykonania ścieżki wynosi 38,130 tysięcy złotych.

Pierwszą cegiełkę w wysokości 5 tysięcy oferuje p. Janina. Ponieważ kwota jest znacząca, zwracamy się do Państwa z prośbą o włączenie się w realizację projektu i przekazanie środków na przeznaczone specjalne
konto w Deutsche Banku nr: 77 1910 1048 2203 6002 5685 0015
lub nr: 08 1020 1097 0000 7002 0044 6823 PKO BP Warszawa IX Oddz.

Wierzymy, że dzięki Państwa hojności wspólnie zrealizujemy przedsięwzięcie upamiętniające Panią Irenę Sendlerową.

środa, 14 września 2011

Pytanie o sens, czyli plaster na ranę

... o sens warsztatów antydyskryminacyjnych... Jest sens, czy nie ma sensu?
Najpierw musicie obejrzeć ten film, tuż pod spodem, a potem na końcu jest dla Was muzyczna jeszcze niespodzianka...

Czy warto je organizować? Zapraszamy do obejrzenia rozmowy m.in. z Jackiem Żakowskim 
W rozmowie w programie "Pytanie na śniadanie" z Beatą Sadowską i Wojciechem Jagielskim wzięli udział: Jacek Żakowski, Natalia Wiszniewska, reprezentująca OR oraz Łukasz Łubiński, warszawski licealista.





Dodam tylko, że Natalia Wiszniewska - trenerka warsztatów - jest córką Fejsbukowera :)))

Warsztaty organizuje Otwarta Rzeczpospolita

"Zdewastowano pomnik w Jedwabnem upamiętniający mord na Żydach. Namalowano na nim hasła „Nie przepraszam za Jedwabne”, „Byli łatwopalni” oraz swastyki. Kilkudziesięciu skinów i kiboli próbowało okrzykami zakłócić białostocki Marsz Jedności przeciw rasizmowi, nietolerancji i ksenofobii. Kilka dni później w Białymstoku antysemici zniszczyli ułożoną z bukszpanu Gwiazdę Dawida i ułożyli z nich swastykę. Czy tolerancji można się nauczyć? We wrześniu rozpoczęła się kolejna edycja bezpłatnych warsztatów antydyskryminacyjnych Otwartej Rzeczpospolitej. Projekt „Zło może urosnąć - przeciw nienawiści” adresowany jest do uczniów warszawskich szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych."

Zapraszamy szkoły - prosimy o kontakt w sprawie warsztatów dyrekcje i pedagogów.
Koordynatorką warsztatów jest Magda Utracka.
mail: magdautracka@otwarta.org

I jeszcze rewelacja - super muza dla Was:



Premiera klipu do kawałka "Różnice" z solowego albumu Vienia "Etos 2010". Gościnnie w utworze wystąpili Fokus i Łona.

Dziwny telefon od ciekawskiego antysemity...

"OJ, JACY CI ŻYDZI ŹLI!!!"

Zadzwonił do mnie pewien gość... Z głosu - 50-latek. Nie wiem, czy wiecie, jak brzmi timbre głosu człowieka, który wyraża pogardę? To nic uchwytnego, ale daje się wyczuć. Mówi taki przez zaciśnięte zęby, ale jednocześnie z uśmiechem... Głos jest i straszny i pogodny w pewnym sensie. Wyraża pewność siebie i misję do wypełnienia...
Zadzwonił do biura Otwartej Rzeczpospolitej - stowarzyszenia, z którym jestem związany...
Porozumienie żydowskie opiera się na dowolnym języku. Polskim, angielskim lub jakimkolwiek innym. Dawniej tym językiem był język żydowski. No, więc zadzwonił do mnie ostatnio ten gość, który - jak się okazało z rozmowy - nie wiedział, że język żydowski i język hebrajski są dwoma różnymi językami... Podkreślam, że facet z głosu miał jakieś 50 wiosen na karku. I nie wiedział o tym...
Był zbulwersowany, że w książce, którą czytał napisano o pewnej kobiecie jako znającej trzy języki: polski, żydowski i hebrajski. "Jak to!" - pienił się mój rozmówca - "Trzy języki?! A jakie to są różne języki, ten hebrajski i żydowski!!!" Spokojnie wyjaśniłem mu różnice.
Początkowo odnosiłem wrażenie, że nie dociera do niego. "Tak? Tutaj nie mówili po hebrajsku?! To nie pomyłka?!" Czułem, że nie jestem dlań żadnym autorytetem. Że chce się utwierdzić w przekonaniu, iż w książce popełniono błąd.
Skąd tyle języków naraz?! Tłumaczę mu, że język jidysz ma już tysiąc lat - wprawdzie zatem nie tyle, co hebrajski, ale też jest wiekowy. I że w Polsce jest językiem w zasadzie wymarłym...
Gołda Tencer wspomina, że w Łodzi, a i w Warsze, do lat sześćdziesiątych słychać go było na ulicach. Łódzcy Perecowicze uczyli się go w szkole oficjalnie, zanim szkołę zlikwidowano.
Kiedy rozmawiałem z tym facetem, był już wieczór. Nikogo poza mną nie było w biurze - zasiedziałem się. Powiedziałem mu, że język żydowski w brzmieniu jest nieco podobny do niemieckiego, ale ma też inne naleciałości. Zbytnio się chyba jednak wdawałem w szczegóły, bo mój rozmówcy rozsierdził się w pewnym momencie natłokiem tych lingwistycznych szczegółów i postanowił przypuścić atak.
Dlaczego chciał to wiedzieć - to o tym języku, zadawałem sobie podczas rozmowy cały czas to pytanie. Ono kołatało w mojej głowie i nie dawało mi spokoju...
A jeśli to tylko złudzenie, że jest antysemitą? Tak sobie myślałem przed tym atakiem...
"No, tak..." - rozpoczął ostateczne perorowanie anonimowy gość - "Wiele to żydostwo wycierpiało... Ten cały Holokaust, który zgotował im Hitler!"
"Tak, wiele" - potwierdziłem, nie wiedząc jeszcze do czego zmierza i jak zamierza mi przykopać. Może liczył na to, że będę się starał dodać, iż w trzecim etapie Holokaustu, czyli polowania na niedobitki, uczestniczyli także Polacy? Ale się wcale nie starałem...
"A teraz oni robią Holokaust sami, od dziesięcioleci!" - wycedził przez zaciśnięte szczęki, z nieudawanym obrzydzeniem. - "Ja to się dziwię, że przeszli ten Holokaust, a teraz sami się go dopuszczają".
I w tym momencie coś nas rozłączyło. Może mój palec na guziku telefonu?
Tyle już razy słyszałem te słowa...
* * *

 TRADYCJA NASZYCH DZIEJÓW JEST WAROWNYM MUREM.


To tradycja, która trwa w Polsce od lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Gdyby bowiem Gomułka i Wyszyński zaczęli dyskutować o Żydach, zapewne padliby sobie w objęcia i zostali najlepszymi przyjaciółmi.
Trudno nie przyznać słuszności twierdzeniom Hitlera, żyd pozostał obcym ciałem w organizmie narodów europejskich. - pisał Wyszyński przed wojną.

Lewica i prawica ma to samo w kwestii Żydów do powiedzenia: mówią jednym głosem.
Lewica wszelako rozgrywa to znacznie bardziej finezyjnie, pod pretekstem krytyki poczynań Izraela. Kiedy piętnowane są konkretne poczynania - to wszystko jest w porządku. Można i trzeba wyrażać opinie i protestować w wypadku łamania praw człowieka.
Tyle, że niekiedy, a nawet często w sposób nieuchronny argumenty zasilają katalog oszczerstw antysemickich. Zdarza się nawet, że dyschronologicznie antysemici usprawiedliwiają Holokaust obecnym funkcjonowaniem Izraela...
* * *

TĘSKNIJCIE SOBIE I ZŁÓŻCIE MNIE W GROBIE...

Rafał Betlejewski jest animatorem - pomysłodawcą i realizatorem performance'u pod nazwą "Tęsknię za Tobą, Żydzie!".
Akcja trwała cały rok i uważam ją za nie do przecenienia. Dzięki niej udało się zrobić krok milowy na drodze polsko-żydowskiego porozumienia. Akcję Rafała można przyrównać do książek Jana Tomasza Grossa, które także wstrząsnęły opinią publiczną i wywołały liczne kontrowersje. Tyle, że książek właściwie nikt w Polsce nie czyta... Książki o Żydach czytają na ogół albo sami Żydzi, albo antysemici.
Publikacje prof. Grossa traktuję na równi z akcją "Tęsknię" R. Betlejewskiego. I za to obu autorów podziwiam.
Oba zdarzenia - i te publikacje, i owa akcja - odnoszą się do świata żydowskiego, którego już nie ma. Który umarł.
A w Polsce przecież nadal żyje garstka Żydów. W diasporze, rozsiane po całym świecie, kolejne garstki emigracji 68 roku. Żyją. I w milczeniu obserwują ten teatr wyobraźni.
Czy antysemityzm nas dotyczy? Czy jest problemem dla nas, czy dla nie-Żydów.
Mam niekiedy wrażenie odrealnienia, nierzeczywistości. Tak, jakbym siedział na widowni teatralnej, albo wśród publiczności kinowej. Jestem, a jakoby mnie nie było...
Mam prawo zabrać głos, ale po co? Grochem o ścianę?
* * *

JĘZYK UMARŁYCH - NIE MARTWA KULTURA!

Gołda Tencer powiedziała 5 lat temu ważną rzecz na ten temat. Na temat - pozornie teatru, choć ja traktuję jej wypowiedź znacznie szerzej, bo ten teatr odbywa się wszędzie, rozlał się na ulice i wypełnił polskie domy. Oto jej słowa:
Nie ma aktorstwa żydowskiego. Jest po prostu aktorstwo. A jeśli ktoś nadmiernie gestykuluje czy żydłaczy, jak to często w Polsce bywa, to to jest po prostu złe aktorstwo. A żydłaczenie jest dla mnie niedopuszczalne. Bo to jest przedrzeźnianie mówienia złą polszczyzną, co się zdarzało, ale co nie było istotą żydowskiego mówienia po polsku. Żydzi przecież też umieli śmiać się z siebie, o czym świadczy szmonces. Poza tym czym innym było śmiać się wtedy, gdy było tu społeczeństwo żydowskie, a co innego, gdy go już nie ma. A co do szmoncesu to wiele uzależniam od klasy wykonania. Gdy to robią tacy aktorzy jak Szymon Szurmiej czy Marian Opania, to mi się to podoba, ale są tacy, których nie wymienię, robią to bardzo nieciekawie. Mnie to wtedy obraża, bo tu chodzi o mój zamordowany naród. Issac Bashevis Singer powiedział kiedyś, że jidysz to nie jest język duchów ani język martwy, lecz język umarłych.
Ileż to razy zetknąłem się z tzw. "żydłaczeniem" w życiu codziennym, poza teatrem. Gdy ktoś wyraża wrogość do Żydów - zaczyna ich przedrzeźniać. Polska jest jednym wielkim teatrem, w którym antysemici kolejnego pokolenia bezkarnie żydłaczą...

* * *

JEDŹ DO AUSCHWITZ, FUJARO, I POZNAJ ŻYDOWSKĄ HISTORIĘ WRESZCIE!

Mel Gibson jest tzw. katolikiem tradycjonalistą, czyli odszczepieńcem hołdującym rytowi trydenckiemu, któy został odrzucony przez Sobór Watykański II.
Ma przechlapane u nas za swoje antysemickie wyskoki.
Rabin Marvin Hier podkreśla, że jeśli reżyser rzeczywiście czuje skruchę z powodu antysemickiego wyskoku, to zamiast kręcić film o Judzie, powinien się zapisać na kurs judaizmu i pojechać zwiedzić były obóz Auschwitz.
Jedź do Auschwitz, fujaro i zapisz się na kurs judaizmu!
A potem będziesz mógł robić filmy o Żydach!
Antysemici na ogół czują się ekspertami w sprawach żydowskich... Są całkowicie pochłonięci zbieraniem na ten temat informacji.
Strzygą uszami, ilekroć usłyszą słowo "Żyd". Całkowicie zafiksowani na tej kwestii. Oczywiście, nie robią tego w dobrych intencjach, tylko po to, by uwiarygodnić farmazony, które potem będą mieć do powiedzenia.
* * *

ZAMIAST "KTO TY JESTEŚ"?

Pod wpływem akcji Rafała Betlejewskiego spłodziłem taki oto wierszyk:

Tęsknisz za mną? Tak, bo mi żal.
A dlaczego? Boś odszedł w dal.
Może wrócę? Wróć, jeśli chcesz.
A chcesz tego? Chcę tego też.
Tęsknisz za mną? Tak, boś Ty Żyd.
A dlaczego? Bo jest mi wstyd?
Tęsknisz za mną? Tak, przecież wiesz.
A dlaczego? Boś Polak też.
Może wrócę? Byłoby naj!
A dlaczego? Bo to Twój kraj.

Prof. Joanna Tokarska-Bakir dodała do tego wierszyka ciekawy komentarz... Nie wiem, czy złośliwy, a jeśli tak, to w czyją stronę wycelowana została ta złośliwość? Jak sądzicie?
Proponujemy umieszczać ten wiersz w elementarzach zamiast rymowanki: "Kto ty jesteś? Polak mały".

wtorek, 13 września 2011

Za zdrowie Kaczkosi, co Żydom wodę nosi!

Pamiętacie tę moją prośbę?:

Całujcie mnie wszyscy!

Cytowałem ją za Tuwimem! Tak, jakbym przewidział, że już niebawem będziemy mieć wspaniały podzwonny benefis mojego Wieszcza!!!
Dlaczego piszę "wieszcza"? Żeby nie być gołosłownym - tutaj też Go cytowałem:

Co to znaczy: być Polakiem? Czy można być naraz Żydem i Polakiem?

Bo kocham Jego twórczość miłością najpierwszą!!! I oto:



Warszawskie Spotkania z Twórczością Juliana Tuwima


Już w najbliższą niedzielę, 18 września 2011 r. w Domu Kultury Śródmieście, ul. Smolna 9
ZAPRASZAMY!!!

Program

11:00- 11:15 – Otwarcie z udziałem Jarosława Klejnockiego, dyrektora Muzeum Literatury i Ewy Prończuk, sekretarza ZG TSKŻ
11:20-12:10 – Wykład Magdaleny Majsterkiewicz „Julian Tuwim – człowiek orkiestra”
12:15-13:10 – Projekcja filmu Tomasza Kamińskiego „Wspomnienia o Julianie Tuwimie”

13:10-13:20 – Przerwa

13:20-14:00 – Prezentacja multimedialna Piotra Piluka „Ślady obecności – żydowski wizerunek Warszawy i Łodzi”
14:10-14:40 – Prezentacja multimedialna sierpniowego wydania Słowa Żydowskiego o tematyce łódzkiej i tuwimowskiej z udziałem gościa specjalnego – Andrzeja Machejka z Wydawnictwa Hamal w Łodzi

14:40-15:10 – Przerwa na kawę

15:15-16:45 – Program artystyczny w wykonaniu aktorów Teatru Żydowskiego w Warszawie z udziałem Moniki Chrząstowskiej, Teresy Wrońskiej, Henryka Rajfera oraz Marka Węglarskiego

Tuwim w karykaturze Eryka Lipińskiego


 

Organizatorzy:
Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Żydów w Polsce
Dom Kultury Śródmieście w Warszawie

Patronat medialny:
TVP Warszawa
Radio Kampus
Słowo Żydowskie
Dziennik Łódzki
Miasteczko Poznań

Patronat honorowy:
Muzeum Literatury im. A. Mickiewicza w Warszawie

Partnerzy:
Wydawnictwo Hamal w Łodzi
Ślady obecności


WSTĘP ZA BEZPŁATNYMI ZAPROSZENIAMI, KTÓRE MOŻNA ODEBRAĆ W DKŚ, UL.SMOLNA 9, TEL.22/826.25.86 LUB W TSKŻ, PL.GRZYBOWSKI 12/16, TEL. 22/620.05.54 




poniedziałek, 12 września 2011

Polscy naziole mają się znakomicie

Ruch nazistowski czy też faszystowski w Polsce rozwija się nie niepokojony przez nikogo. Rasizm, ksenofobia i antysemityzm wśród Polaków nie stanowią problemu. Zyskują sobie społeczne przyzwolenie, pobłażanie, aprobatę. Naziole polscy i polscy faszyści są zgrupowani w rozmaitych legalnie działających organizacjach i nie nękają ich ani organa ścigania, ani tym bardziej wymiar sprawiedliwości.
Starzy publikują żydożercze artykuły w internecie, młodzi zazwyczaj wolą tzw. akcje: a to sprofanują cmentarz żydowski, wymalują swastykę lub też Gwiazdę Dawida na szubienicy, a to poskandują sobie rasistowskie czy antysemickie hasła na stadionach, bo zazwyczaj rekrutują się wśród kiboli.
Potrafią też podpalić drzwi do mieszkania polsko-romskiego małżeństwa. Pójdą sobie pod pomnik Dmowskiego, by tam pohajlować. Niedługo, bo za dwa miesiące będą defilować ulicami naszych miast, w rocznicę odzyskania niepodległości, by wykrzyczeć swoje hasło: "Polska dla Polaków".
Gangrena owa w sposób nieskrępowany sączy się zza granicy, od tamtejszej Polonii:
My nie jesteśmy przeciw nikomu. Ale my chcemy, żeby była u nas w Polsce demokracja. Niech będzie tylu przedstawicieli Polaków-katolików ile nas jest w Polsce, a nie taka parodia, że dzisiaj w rządzie czy w parlamencie Polaków prawdziwych nawet nie ma 30 procent. Mamy nadzieję, życzę wam, nam i mnie osobiście, żeby to się zmieniło w naszej ojczyźnie

Czy takie szowinistyczne nastroje nikogo w Polsce nie niepokoją? Czy to już pora, żeby zbierać manatki i wynosić się z kraju, którego społeczeństwo nie życzy sobie innych nacji?

W ostatnich tygodniach najbardziej antysemicki okazał się Białystok.

- To już jest nie do pojęcia i nie do komentowania. Odpowiedzialność za te zdarzenia ponoszą nasze partie prawicowe. Będziemy prosili księży, by na mszach zaapelowali do wiernych o uszanowanie żydowskich miejsc pamięci i zwracanie uwagi na nie - mówi Lucy Lisowska przedstawicielka Warszawskiej Gminy Wyznaniowej na Podlaskie.
Polemizuje z nią Piotr Kadlčik, przewodniczący Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP:

- Nie partie prawicowe. Sądy i prokuratura, oraz politycy, którzy przez lata bagatelizowali eskalację takich zachowań. Wszyscy- niezależnie od politycznej proweniencji. Również ci, którzy dziś milczą, bo wybory za pasem, a (jak sądzą) opinia publiczna kapryśną jest. Hańba.

Społeczeństwo obywatelskie?


Najłatwiej przeprosić. Choć niektórym trudno